Aktualności

Biznes z pięknem w parze - wywiad z Prezesem Wiesławem Pacholskim w Expressie Bydgoskim

Data dodania: 2014-10-31

Biznes z pięknem w parze - wywiad z Prezesem Wiesławem Pacholskim w Expressie Bydgoskim

Pieczołowicie odrestaurowany obiekt wzbudza zachwyt klientów i mieszkańców Fordonu.

Marek Chełminiak

Rozmowa z Panem Wiesławem Pacholskim, Prezesem firmy VauPe, miłośnikiem róż, człowiekiem, który uratował ostatni fragment zabytkowej,  fordońskiej cegielni.

 

Współpracownicy mówią, że jest Pan zakochany w Fordonie…

Tutaj się wychowałem i chodziłem do szkoły. W 1991 roku założyłem firmę w budynku przy ul. Fordońskiej. Jestem zakochany w fordońskich zabytkach i malowniczych zaułkach. Do dziś pamiętam atmosferę małego miasteczka, tłumy ludzi wylewające się z pociągu przyjeżdżającego z Bydgoszczy, a także z licznych miejscowych zakładów pracy. 
 
Gdyby nie Pan, nie byłoby już żadnego śladu po fordońskiej cegielni …
 
Żal patrzeć na to, co się stało z zakładem o tak pięknych tradycjach. Na szczęście udało mi się uratować mały fragment wspaniałej architektury przemysłowej dawnego Fordonu. Doszło do tego przez czysty przypadek. Zawsze podziwiałem te budynki, ale nawet nie marzyłem o tym, że mógłbym zostać ich właścicielem. Moja firma działała kilkaset metrów dalej. W zwykłym budynku, zbudowanym w czasach PRL. Wiadomość o wystawieniu tego obiektu na sprzedaż, dotarła do mnie przypadkowo. Wcześniej funkcjonowała w nim kotłownia, kuźnia i warsztaty. Gdy go kupiłem, ogarnęła mnie wielka radość, ale zaraz potem zdałem sobie sprawę z ogromu kosztów i pracy, która mnie czeka. To była kompletna ruina, doszczętnie zdewastowana przez złomiarzy.
 
Ale dał Pan radę?
 
Piękno tego budynku podbiło moje serce. Dlatego postanowiłem, że zrobię z niego prawdziwe cacko – obiekt, który będzie piękną wizytówką Fordonu. Otrzymałem wytyczne od konserwatora zabytków, ale rewitalizację przeprowadziłem znacznie dokładniej i lepiej, niż tego ode mnie wymagano. Eternit na dachu zastąpiłem drogą karpiówką, a cała blacharka została wykonana w miedzi. Dzięki temu obiekt zmienił się nie do poznania i wszyscy wokół zaczęli się nim zachwycać. Docenił to także Prezydent Miasta, który w 2007 roku uhonorował mnie nagrodą za najlepiej odrestaurowany zabytek przemysłowy w Bydgoszczy. 
 
Jak się pracuje w takim pięknym obiekcie?
 
Było sporo kłopotów z zaadaptowaniem wnętrz do naszych potrzeb, ale jakoś sobie z tym poradziliśmy i teraz kontynuujemy prace związane z upiększaniem budynku i jego otoczenia. Wieżyczka została odbudowana i ozdobiona zegarem. Potem przyszedł czas na teren wokół budynku. Został założony ogród różany, następnie zostały posadzone dorodne platany i hortensje.  Wzdłuż płotu rosną wspaniale pachnące lilaki Meyera. To wszystko wzbudza zachwyt klientów, ale i pomaga w biznesie. Budynek jest znakomitą reklamą firmy. Poza tym nasze poczynania cieszą się także uznaniem mieszkańców Fordonu, którzy kibicują nam w kolejnych przedsięwzięciach.  Dlatego zamierzamy pójść dalej i wkrótce zostanie oświetlony komin, uratowany przed zburzeniem. Na co dzień będzie to dyskretne, romantyczne oświetlenie, a przy specjalnych okazjach bardziej fantazyjne i efektowne światło. Liczę na to, że za mną pójdą inni i  Fordon zrobi się piękniejszy.
 
m.chelminiak@express.bydgoski.pl